Cyrk, klaun i wybory

Chociaż już tylko kilkanaście godzin dzieli nas do zakończenia kampanii wyborczej, to jednak dopiero wyniki mogą zachęcić do szerszego jej podsumowania.

CYRK, KLAUN I WYBORY….
Chociaż już tylko kilkanaście godzin dzieli nas do zakończenia kampanii wyborczej, to jednak dopiero wyniki mogą zachęcić do szerszego jej podsumowania. Jedno, co można powiedzieć już teraz to to, że w tej kampanii nie lała się krew, nie było widać walki, a już na pewno nie było walki na argumenty. Gdyby nie fakt, że media od czasu do czasu zapraszały liderów wszystkich ugrupowań do dyskusji najprawdopodobniej nie mieliby oni okazji nawet wpaść na siebie przez przypadek w terenie.

Mam wrażenie, że kampania rozwijała się w kilku kierunkach, często niespójnych a nawet abstrakcyjnych. I tak jedni nieustanie szukali powodzi, a kiedy nie mogli jej znaleźć uderzali w znajomy i sprawdzony ton populizmu, który miał przykryć bezideowość i brak konsekwentnego działania. Inni w tym czasie ambitnie próbowali odbić się od sondażowego dna, a jeszcze inni z radością delektowali się swoim niebytem-wyświadczając tym samym sobie i światu dużą przysługę.

Ale są tez tacy, którzy z tego niebytu wypełzli z całą siłą używając pokrętnej argumentacji, często poniżej pasa. Powodując, że poważne sprawy nabrały dość żartobliwego tonu i wymowy, co ludzi trochę rozbawiło i rozluźniło. Na chwilę polityce przyprawiono czerwony nos klauna przez co stała się ona bardziej zjadliwa. Niestety musimy pamiętać, że każdy żart kiedyś musi się skończyć i każdy musi być smaczny, bo w przeciwnym razie przekroczenie owej granicy zawsze kończy się tak, że ktoś z towarzystwa dostaje w mordę- i mam nadzieję, że tym razem to nie będzie Polska.
Trwa ładowanie komentarzy...